Świadome wykorzystywanie pozycji w relacji przedsiębiorca-konsument i związane z tym łamanie przepisów są jasnym i jednoznacznym przekroczeniem prawa. Firma, która rozmyślnie stosuje niedozwolone zapisy w umowach czy regulaminie z pełną świadomością łamie prawo i ryzykuje w ten sposób kary ze strony Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Sytuacja znacznie częstsza i bardziej problematyczna wcale nie musi okazać tak jednoznaczną w intencjach przedsiębiorcy, ponieważ stosowanie zapisów abuzywnych, które z góry skazują na nieważność zawieraną umowę, jest wielokrotnie zupełnie nieświadome. Takie postanowienia umowy zawieranej z konsumentem, które nie zostały z nim uzgodnione indywidualnie, wynikają często z niewiedzy przedsiębiorcy lub zwykłej niedbałości. Problem polega na tym, że dla UOKiK nie ma aż takiego znaczenia czy klauzule abuzywne zostały zastosowane z rozmysłem – wysokie kary mogą zostać i tak nałożone bez względu na intencje firmy.
O czym zatem każdy przedsiębiorca prowadzący model biznesowy B2C powinien wiedzieć? Czego unikać, żeby nie zapłacić kary grzywny i nie zepsuć reputacji swojej firmy? Wreszcie na początek – czym właściwie są owe klauzule abuzywne? Na wszystkie te pytania postaram się odpowiedzieć w poniższym tekście.

Klauzule abuzywne, czyli inaczej niedozwolone postanowienia umowne, są postanowieniami umowy zawieranej z konsumentem nieuzgodnionymi indywidualnie, które nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy. Co kluczowe – nie dotyczy to postanowień określających główne świadczenia stron, w tym cenę lub wynagrodzenie, jeżeli zostały sformułowane w sposób jednoznaczny.
Podstawną prawną dla tej relacji przedsiębiorca-konsument jest Kodeks cywilny, którego wspomniany powyżej art. 3851 §1 zawiera właśnie trzy warunki, aby zapis uznano za abuzywny, a które można podsumować w następujących punktach:
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów stanowi w Polsce organ nadzorczy w kwestii stosowania klauzul abuzywnych. W wypadku podejrzenia występowania takich zapisów w zawartej umowie, wątpliwości można zgłosić właśnie do tego urzędu. Rolą UOKiK-u jest ochrona konsumentów w razie występowania zapisów, które naruszają ich interesy. Od kwietnia 2016 r., kiedy to weszła w życie nowelizacja ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów oraz niektórych innych ustaw, na podstawie decyzji UOKiK dana klauzula zostaje uznana za niedozwoloną.
Prezes UOKiK będzie zajmował się zatem:
Decyzje, które są wydawane przez Prezesa UOKiK mogą być, a nawet powinny, traktowane przez przedsiębiorców jako w pewnym sensie informacja ogólna, którą można wykorzystać w celu działań profilaktycznych. Zapisy uznane w decyzji za niedozwolone powinny być potraktowane za takie w każdej firmie, która zastosowała u siebie podobne.
Jeszcze do niedawna, tj. do 17 kwietnia 2026 r., każdy przedsiębiorca mógł samodzielnie wykorzystywać rejestr klauzul niedozwolonych, który na swojej stronie umieszczał UOKiK. Rejestr stanowił przydatne narzędzie, które pomagało firmom ustalać czy w zawieranych przez nie umowach klauzule zaliczały się do tzw. abuzywnych.
Od kwietnia tego roku, za postanowieniem ustawodawcy, rejestr ten miał przestać istnieć. Ostatecznie cała baza została zanonimizowana przez UOKiK, gdyż straciła ona podstawę prawną udostępniania rejestru w dotychczasowej w formie, zawierającej dane podmiotów, których dotyczyły poszczególne decyzje. Sprawdzenie w rejestrze dokładnych danych powoda, pozwanego, branży nie jest już możliwe, co znacznie utrudnia postępowanie wszystkim firmom, które nie korzystają z pomocy profesjonalnych podmiotów, jak wykwalifikowane kancelarie prawne. Rejestr nie może już służyć jako podstawa prawna do uznania danej klauzuli za niedozwoloną. Pełni on jedynie funkcje informacyjną i nie jest on już dalej aktualizowany.
Art. 3853 Kodeksu Cywilnego opisuje zapisy, które w razie wątpliwości uznaje się za niedozwolone. Sam artykuł ma aż 23 punkty, a dotyczą one zapisów, które:
Tak jak wspomniałem już, najczęstszym powodem przekraczania przepisów jest niewiedza lub po prostu oparcie się na teorii bez doświadczenia praktycznego, jakiego posiadają z pewnością wykwalifikowane kancelarie prawnicze. Poza tym próby szukania oszczędności finansowych oraz czasu prowadzi niejednokrotnie do drogi na skróty, jaką jest kopiowanie umów czy regulaminów od firm podobnych do naszej branży.
Granica pomiędzy naruszeniem praw konsumenta a dbania o własny interes bywa cienka i łatwo ją przekroczyć. Spróbuję zatem przyjrzeć się bliżej jednym z najczęściej pojawiających się w biznesie zapisów niedozwolonych.
Przepis, który dotyczy takiego zapisu, znajduje się w art. 3853 pkt 2 KC. Zabrania się w nim wyłączania lub istotnego ograniczania odpowiedzialności wobec konsumenta za niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania.
| PRZYKŁAD ZAPISU: Firma nie ponosi odpowiedzialności za przerwy w dostawie energii, awarie techniczne lub błędy w działaniu systemu. |
Takie wykluczenie całej odpowiedzialności nie będzie legalnym zapisem. Taki zabieg nie jest zgodny z prawem, a mimo to można spotkać się z nim w umowach branży usługowej, technologicznej (SaaS) czy też e-commerce. Jako profesjonalista prowadzisz działalność gospodarczą na własne ryzyko i to na Tobie spoczywa obowiązek zapewnienia ciągłości oraz należytej jakości oferowanych usług.
Nie można w zapisie wykluczyć brania odpowiedzialności za niedziałającą usługę lub towar (a za to płaci konsument), bez możliwości proporcjonalnego zwrotu bądź odszkodowania na rzecz klienta.
Przepis, który dotyczy tego zapisu, wynika z art. 3853 pkt 14 – zabrania on pozbawiania konsumenta uprawnienia do odstąpienia od umowy, w rażący sposób ograniczając jego podstawowe prawo przyznane w ustawie o prawach konsumenta (art. 27).
| PRZYKŁAD ZAPISU: Towary zakupione w cenie promocyjnej, na wyprzedaży lub z użyciem indywidualnego kodu rabatowego nie podlegają zwrotowi. |
Podany przeze mnie przykład stanowi nierzadko spotykany zapis w sklepach e-commerce. Przekonanie, że wyjątkowo obniżona cena zaoferowana podczas wyprzedaży może zwolnić sprzedawcę od obowiązku przyjmowania zwrotu jest oczywiście błędne i bardzo szkodliwe.
Oczywiście pomijając tutaj sytuacje, gdy zwrot jest niemożliwy (ograniczone przez ustawę o prawach konsumenta), przedsiębiorca ma nieodmienny obowiązek przyjąć odstąpienie od umowy zawartej na odległość w ciągu 14 dni przez konsumenta. Wszelkie próby samowolnego dopisywania takich ograniczeń do regulaminu sklepu stanowią rażące naruszenie prawa i próbę bezprawnego odebrania konsumentowi przywileju, który gwarantują mu unijne i polskie przepisy.
Przepis, który dotyczy tego zapisy, wynika z art. 3853 pkt 17 KC, który zakazuje nakładania na konsumenta obciążenia zapłatą rażąco wygórowanej kary umownej lub odstępnego.
| PRZYKŁAD ZAPISU: W przypadku rezygnacji klienta z uczestnictwa w kursie w terminie krótszym niż 14 dni przed jego rozpoczęciem, wpłacona kwota wpisowego przepada w całości. |
Uściślę od razu – nie jest oczywiście niczym złym, że firma chce zadbać o swój interes i nie chce stracić pieniędzy za zajęte miejsce na kursie, z którego klient rezygnuje. Wspominałem o tej cienkiej granicy, jaka leży pomiędzy interesem firmy a łamaniem prawa konsumenta. Tutaj właśnie sprawa rozbija się o dwie kluczowe kwestie: słowa „w całości” oraz zakładaną pewną automatyczność pobrania pieniędzy. Pieniądze należą się firmie, ale pod określonym warunkiem, którym jest fakt, że kwota musi odpowiadać faktycznie poniesionym kosztom lub realnej stracie. Zamknięcie zapisu w „kosztach organizacyjnych lub potrąceniem procentowym w zależności od czasu, kiedy klient dokona rezygnacji, będzie z pewnością zdecydowanie bezpieczniejszym rozwiązaniem.
Przepis, który traktuje o tym zapisie, wynika z art. 3853 pkt 20 KC odbierającego prawo do podwyższania ceny po zawarciu umowy, jeżeli konsument nie otrzyma swobody natychmiastowego odstąpienia od niej. Dodatkową podstawą prawną będzie pkt 10, z tego samego artykułu, który zabrania jednostronnej zmiany umowy bez ważnej przyczyny wskazanej w tej umowie.
| PRZYKŁAD ZAPISU: Sprzedawca zastrzega sobie prawo do zmiany cennika usług oraz modyfikacji postanowień regulaminu w dowolnym momencie trwania umowy. |
W każdej umowie B2C konsument musi mieć pewną gwarancję stałości warunków, a w razie ewentualnych zmian konieczne jest jego prawo wyboru – akceptacja lub odejście bez ponoszenia kosztów. Jeśli zamierzasz dać sobie możliwość podwyżki ceny, powinieneś to określić w sposób jak najbardziej precyzyjny – np. kryterium może być wskaźnik inflacji, co ewentualnie można opisać w treści umowy/regulaminu.
Przepis zabraniający takiego zapisu znajduje się w art. 3853 pkt 11 KC – zakazuje on uzależniania spełnienia świadczenia od okoliczności nadmiernie uciążliwych dla konsumenta.
| PRZYKŁAD ZAPISU: Kupujący ma obowiązek sprawdzić przesyłkę w obecności kuriera. Brak protokołu szkody sporządzonego przy odbiorze zamyka drogę do reklamacji z tytułu uszkodzeń mechanicznych. |
Wszelkie próby modyfikowania czy uzupełniania dodatkowymi warunkami procedury reklamacyjnej stanowi naruszenie praw konsumenta przez przedsiębiorcę. Wstawianie takich klauzul przeważnie ma na celu utrudnienie bądź po prostu zniechęcenie konsumenta do składania reklamacji, co oczywiście jest nielegalne.
Kodeks cywilny oraz ustawa o prawach konsumenta jasno definiują ramy odpowiedzialności sprzedawcy z tytułu rękojmi lub niezgodności towaru z umową. Można ją modyfikować jedynie na korzyść klienta.
Art. 3853 pkt 18 KC zabrania stosowania zapisu wiążącego klienta na kolejny czas oznaczony, jeśli termin na złożenie przeciwnego oświadczenia jest dla konsumenta rażąco krótki lub niekorzystny.
| PRZYKŁAD ZAPISU: Umowa zawarta na czas określony 12 miesięcy ulega automatycznemu przedłużeniu na kolejny taki sam okres, chyba że klient złoży pisemne oświadczenie o rezygnacji na minimum 3 miesiące przed końcem jej trwania. |
Umowa zawarta na czas określony charakteryzuje się równorzędnością stron, a zapis traktujący o automatycznym przedłużeniu, bez wyraźnej zgody konsumenta będzie jawnym złamaniem prawa. W relacji B2C nie występuje coś takiego jak zasada milczącej zgody, która byłaby podstawą prawną do jednostronnego przedłużenia umowy z klientem. Do klauzul abuzywnych możliwe będzie także zaliczenie zapisów typu: możliwość wypowiedzenia umowy z terminem kilkumiesięcznym, co stanowczo nie byłoby korzystne dla konsumenta.
Przepisem zabraniającym użycia takiego zapisu jest art. Art. 3853 pkt 23 KC. Zgodnie z prawem, to konsument ma możliwość wyboru sądu najbliższego swojemu miejscu zamieszkania i narzucenie miejsca przez przedsiębiorcę będzie nielegalne.
PRZYKŁAD ZAPISU: Sądem właściwym dla rozstrzygania wszelkich sporów wynikających z realizacji niniejszej umowy jest sąd powszechny właściwy dla siedziby Sprzedawcy.
Narzucanie konsumentowi sądu, który nie znajduje się w jego miejscu zamieszkania, uderza w jedną z fundamentalnych zasad ochrony konsumenckiej – prawa do łatwego i nieutrudnionego dostępu do wymiaru sprawiedliwości. W relacji B2C konsument traktowany jest jako słabsza strona i odgórne narzucenie przez przedsiębiorcę miejsca ewentualnej rozprawy będzie wyraźnie zaburzało równowagę stron. Przepisy krajowe precyzyjnie regulują te kwestie, dając klientowi prawo do wytoczenia powództwa przed sądem najbliższym jego miejscu zamieszkania.
Kary finansowe za stosowanie klauzul abuzywnych wyznacza ustawa z dnia 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów, natomiast Kodeks cywilny przewiduje sankcję nieważności umowy, o czym wspominałem powyżej. Art. 3851 §1 mówią wprost, że stosowane klauzule abuzywne nie wiążą konsumenta, czyli żaden taki punkt umowy lub regulaminu nie będzie mieć stanowić podstawy do jego wyegzekwowania.
Natomiast ustawa o ochronie konkurencji i konsumentów przewiduje następujące kary finansowe:
Ponadto Prezes UOKiK może nakazać firmie, która wprowadziła klauzule abuzywne, może określić środki – proporcjonalne do wagi i rodzaju naruszenia – usunięcia trwających skutków naruszenia zbiorowych interesów konsumentów w celu zapewnienia wykonania nakazu, w szczególności zobowiązać przedsiębiorcę do złożenia jednokrotnego lub wielokrotnego oświadczenia o treści i w formie określonej w decyzji (art. 26 ust. 2).
Pamiętaj, że konstruowanie bezpiecznych umów i regulaminów w relacjach z konsumentami, to nie tylko znajomość przepisów Kodeksu cywilnego, ale także konieczność śledzenia bieżących decyzji Prezesa UOKiK. Unikaj kopiowania z stron „podobnych” do Twojej firmy, a jeśli tworzysz je samodzielnie, pamiętaj, aby w sposób odpowiedzialny je zweryfikować.
Dlatego zachęcamy, do skorzystania wsparcia ze strony naszej Kancelarii w celu uniknięcia niepotrzebnych problemów z UOKiK i dotkliwych kar finansowych. Oferujemy:
Potrzebujesz pomocy prawnej związanej z tematem tego artykułu? Chcesz przekonać się czy będziemy potrafili Ci doradzić? Skontaktuj się z nami lub umów na bezpłatną wstępną konsultację online!